SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Różności

Znaleźliśmy wymarzoną działkę!

 

Znalazłam takową. Zachwyciła, nie kupiłam (i nie kupię)

   Ruszyliśmy w sielskie okolice Justyny Kowalczyk. Nie zastaliśmy popowodziowych widoków, którymi straszyły media. Za to zobaczyliśmy to, na co pewnikiem uodpornili się tamtejsi górale: piękno wcielone.

   Z okolic Lanckorony przyjeżdża do nas (na Górny Śląsk) dużo ekip budowlanych i remontowych. Dlatego nie zdziwiły mnie pokaźne domy, które muszą zastanawiać na terenie, gdzie o pracę trudniej niż o empatię Putina. W końcu nie przypadkiem mieszkańcy okolic Nowego Sącza żegnają familię na całe sześć dni, by dopiero w niedzielę zawitać. Pokonując ponad 400 km.

   Tutejsi „budowlankę” mają we krwi. Żeby nie powiedzieć w rękach. Przywykli do twardej pracy, czynem społecznym tj. cała bliższa i dalsza rodzina stawia krewniakowi dom. Potem rewanż. Ci, którym pomagano muszą sami pomóc innemu. Odrobić godziny na jego budowie. W ten sposób mamy okazałe, piękne domostwa w miejscu, gdzie powinny być domki. Ten system sprawdza się tu od zarania dziejów. To jest zanim powstała Polska Ludowa, czy zanim dowiedzieliśmy się że istnieje coś takowego jak kredyt albo unijna dotacja. Sprawdza się i nic nie wskazuje, żeby umierał pod naporem, nazwijmy to, ekonomicznych nowinek.

   Mnie jak typowemu Polakowi marzy się działka. Nie byle jaka. W fotogenicznej okolicy. Z domkiem, gdzie malwy pochylają się do okien, ze stuletnimi lipami na podwórzu, z śmigającym raźno wi-fi. Tak żebym mogła sobie leniwie piec chleb na liściach chrzanu. Wieczorami spraszać znajomych na spory o fizyce kwantowej przy kominku i grzanym winie. A w sobotnie popołudnia po wysiłku kupowania modnych drobiazgów w galerii handlowej (tak, gosposia posprzątała) modnie medytować, jogować, detoksować się na słonecznym tarasie. Od biedy niemodnie pisać wiersze.

Poniżej działka znajomych równie anielska, a mniej odległa.

Działkowo-dzialka drugie

   Znaleźliśmy wymarzoną działkę wysoko. Która z jednej strony spogląda na pobliską Kasinę- hallo, Justynko!-, z drugiej na majaczącą Lanckoronę, a z trzeciej i czwartej na nic nie spogląda. To znaczy na zielone łąkowo-leśne przestworza. Gdzie nie ma ani jednego, jednusieńkiego zabudowania. To po tej stronie można by sobie do woli, beztrosko zdziwaczeć. Pociągająca perspektywa. Zwłaszcza dla mojego męża. Ten rozmarzonym wzrokiem wodzi i mówi: mielibyśmy barany….. (To stały, powracający wątek w naszych rozmowach). I dalej: -Ty miałabyś wełnę, a z niej zrobiłabyś sobie swoją czapkę…., swój szalik…, swoje rękawiczki…. -Tak, przekonałeś mnie- mówię. Dialog nie ma sensu, skoro to równie dobrze brzmi jak swoja śmietana, swoje jajka, swoje jabłka a z nich swojskie dżemy i wykwintne tarty. Przy tych tartach mój mózg zaczyna jakoś inaczej pracować i słyszę moje koleżanki z pracy:

  • Nienawidzę swojego letniskowego domku.

  • Siedzę tam sama i gadam z telewizorem- dorzuca druga.- Maż nie ma czasu, bo hektary trawnika do skoszenia. Syn nie ma czasu, bo albo dach konserwuje albo z ogrodzeniem robi.

  • To nie bardzo tam wypoczywacie?-pytam

  • No co ty, taki domek to ha-ró-wka.

   Wyjście jest tylko jedno. Zamieszkać w takim domku, na takiej działce, w takiej okolicy na stałe. No ale wcześniej trzeba się już stać tym słynnym, sprzedajnym, obrzydliwie bogatym blogerem. Czego Wam i sobie życzę ;-)

 

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

13 Comments

Leave a Comment


+ 4 = pięć

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development