SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Bywanie

Zadar – miasto do ziewania

 

   Gdy panowie gasnącymi wieczorami będą sięgać po rakiję, my w leniwych ostatnich promieniach słońca będziemy delektować się wiśniowym maraschino. I to jest jedyny powód, dla którego warto odwiedzić to miasto. Innych prawie brak.

   Zaczynam dość dziwnie. Ten cykl był pomyślany jako zachęta do odwiedzenia zakątków, przy których mocniej mi zabiło serce. Wiadomo, na horyzoncie wakacje, a jeszcze wcześniej małe i wielkie plany. Tymczasem ten artykuł dowodzi, że zaczynam nie od słodkiego kuszenia, lecz mocnego zniechęcania. Wybaczcie. Wszędzie natraficie w necie na opisy, co warto w Zadarze zwiedzić. Wyświetli się nawet cała lista obiektów z cennikiem wejść i wskazówkami, gdzie zaparkować. Nikt słowem nie wspomni, że to co historycznie wielkie, wspaniałe,wartościowe, może przyprawiać jednocześnie o ziewanie.

 

zadar2

 

   Zadar jest tak nudny, że dziewięć lat temu musiano tu postawić osobliwe organy. Romantyczne i w zamyśle niezwykłe. Stoją przy samym brzegu. Tak by uderzające fale Adriatyku mogły być… organistą. Już sama wizja komponowania muzyki przez naturę działa jak magnes. Mimo to nie wróżę sukcesu. Musicie natrafić na naprawdę wietrzny dzień. Ja tego szczęścia nie miałam.

   Starówka Zadaru w niejednym historyku wywoła gorączkę euforii. To starówka przez duże „S”. Większość europejskich starówek, poza włoskimi, mogłaby się oblać rumieńcem wstydu, że uzurpuje sobie prawo do tej nazwy. W centrum Zadaru mamy ślady goszczenia się starożytnych Rzymian. Zajęło im to kilka wieków. Mnóstwo obiektów wczesnego średniowiecza. Późne wieki średnie zaklęte w zabytkach to już prawie pospolitość. Dlatego przewodniki turystyczną grzmią z archanielskiej trąby: „Chorwacki Rzym”, „Druga Wenecja”. Sami Chorwaci miasto to stawiają na równi ze Splitem i Dubrownikiem! Przytakuje UNESCO, popierają historycy, przyklaskują archeolodzy. Ale nie ja. Leniwa turystka, która chce nacieszyć oko widokami. Która chce posłuchać opowieści, od których krew się ścina w żyłach. Za Zadarem nie stoją barwne historie Dubrownika. Brak mu też rozmachu Splitu z duszą wielkiego kurortu. Tutaj jest wszystko jakby rozmyte. Nawet pejzaż. Patrzą na nas zewsząd rozbielone budynki. Wszystko z tego samego kamienia. Monotonia widoku, tak jak monotonia architektonicznych detali w zachwalających miasto przewodnikach. Kto był na pobliskiej wyspie Pag, wie o czym mówię. Dostęp do pobliskiego naturalnego materiału budowlanego jest zarówno bogactwem jak i przekleństwem. Zaryzykuję, że w ogóle teren Dalmacji Północnej, na której znajduje się m. in. Zadar, należy do najmniej urokliwych spośród wybrzeża. (Nie znam Istrii). Ciekawe czy się komuś z Was naraziłam… Zatem dla osłody wspomnę o miłych polskich akcentach. Główny plac miasta nosi imię Jana Pawła II, a jednym z miast partnerskich jest Rzeszów.

 

zadar3

   Jeśli jesteś w Chorwacji często, odwiedzając Zadar, zyskasz. Jeśli pierwszy czy drugi raz, stracisz. Jest wiele miejsc, na które bardziej warto tracić bezcenne dni urlopu. Wersja skarbonki-świnki każe podpowiedzieć: – Wybierasz się na morską przygodę, by zobaczyć archipelag Kornati? Tak? Jedź. Po drodze. – Ruszasz na szlaki Narodowego Parku Paklenica? Tak? Masz blisko. W każdym innym wypadku Twoja bytność to błąd. Basta.

zadar4

 

zadar5

 

zadar6

 

zadar1

 

 

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

Leave a Comment


cztery + = 13

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development