SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Uroda

Recenzja cieni Giorgio Armani

Giorgio Armani jak…Fendi. Dowód na to jak świat mody i urody się przenika

Ta paletka od razu mnie urzekła. Chcę, chcę!- od razu krzyczało w mojej głowie. Jednak musiałam trochę odczekać. Ten kosmetyk do tanich nie należy. Ręczę jednak, że wszystkie ochy! i achy! dotyczące cieni Giorgio Armani są jak najbardziej zasadne.

Pierwszy kontakt z cieniem może trochę rozczarowywać, bo konsystencja jest dość sucha. Przypomina pod tym względem trochę Chanel. Żadne tam aksamitno-satynowo-welurowe doznania. Jednak ciąg dalszy tej przygody należy do bardzo udanych. Nasycenie koloru oceniam na szóstkę. Nie blaknie po wielu godzinach. Wieczorem nadal jest na swoim miejscu. Nic się nie roluje w załamaniach powiek, nic nie osypuje. Jeśli jesteś tak wiekowa jak ja, ucieszy Cię fakt, że cienie położone rankiem wraz z upływem czasu nie osadzają się w zmarszczkach mimicznych („mimiczne” zawsze jakoś lepiej brzmi niż samo „zmarszczki „ :-) ).

armani2

 

Kontrastowe połączenie czerni, dwóch odcieni bieli i starego złota, mieniącego się dyskretnie, szalenie mi się spodobało. Skądś to znam…Wiosną 2013 na wybiegu Fendi roiło się od takich połączeń. Rolę złota grała tam beżowa lub brązowa skóra.  Kolekcja nie tylko mnie się spodobała. W prawie każdym kolorowym piśmie  robiono stylizacje, będące jej cytatami. Może więc dlatego ta paletka tak mi zawróciła w głowie?

 Pewnie interesuje Cię więcej konkretów. Oto one. Nazwa: naked1. Istnieją jeszcze dwie ciemniejsze wersje opatrzone numerami 2 i 3. Wszystkie zgodnie z nazwą przeznaczone do wykonania naturalnego makijażu typu make up no make up. I tu zaskoczenie. Za wyjątkiem czerni do robienia kreski wzdłuż linii rzęs pozostałe kolory mienią się lśniącymi drobinkami. Żaden tam mat czy tafla jednolitego połysku. Tylko wesołe iskierki miki! Jak na makijaż naturalny to mocno nietypowe.

makijaz1  makijaz2Mam jedno „ale” do tej paletki. Zimna biel, znajdująca się u samej góry, jest nie tyle zimna, co mroźna. Teoretycznie winna fajnie współgrać z moim typem urody brunetki. To jednak teoria. Ma tak mocną domieszkę pigmentu niebieskiego, że wygląda to bardzo nienaturalnie. Nie tylko słabo współgra z resztą kolorów, ale nawet solo wypada sztucznie. Bardzo wyostrza rysy. Stosuje ją czasami jako rozświetlacz na usta i w kąciki oczu. Ale muszę bardzo uważać, bo ma mocne nasycenie kolorem i skrzy się najbardziej ze wszystkich odcieni.

Z paletkami jest niestety tak, że potrafią nas zaczarować. Często kosmetyczne marki komponują wręcz z nich obrazy. Cieszą oko, smucą portfel. Potem i tak nie wykorzystujemy ich całości. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym wykorzystała do malunku wszystkie kolory. Zawsze znajdzie się jakiś niepasujący. Dlatego gotowe paletki uważam za niepraktyczne. Siebie również. Dałam się uwieść. Ale na szczęście nie zwieść. Bo jakość  naprawdę świetna.

armani3

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

Leave a Comment


1 + = osiem

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development