SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Bywanie

Nadmorskie apartamenty SPA „Za Regą”- opinia

 

 

Na leśnej polanie. Z niemal dziką plażą

 

   Biurokrata napisałby Mrzeżyno. Tak, administracyjnie ośrodek „Za Regą” leży w małej portowej miejscowości. Ale żeby się do niej dostać, trzeba przebyć 5 km prawie dziką plażą lub starą poniemiecką drogą, gdzie kostka brukowa testuje wytrzymałość samochodu.

   To właśnie tu , między między Mrzeżynem a Pustkowem w sercu pachnącego sosną lasu, znajdują się dwa obszerne domostwa otoczone ogrodzeniem. Przywitały nas odnowione, a przecież pamiętają bytność naszego wojska, a jeszcze wcześniej niemieckiego. Nie zrażajcie się. Z surową cegłą i nową  elewacją wyglądają całkiem ładnie. Za to solidne przedwojenne mury, to gwarancja, że nie jesteśmy skazani na sąsiedzkie hałasy zza ściany.

 

Za regą-pierwsze

 

   Część budynków za ogrodzeniem Wojsko Polskie jeszcze nie sprzedało. Dalej  jest to więc ustronie.  W pobliżu na strzeżonym terenie rezydują co prawda jeszcze mundurowi, ale nie ma tu kwiatu polskiej młodzieży i poligonowych ćwiczeń. Pracują wojacy, którzy służbę pełnią przy… komputerze.

   W centrum polany ośrodka stoi  parterowa kawiarnia z kominkowym kącikiem i bawialnią dla dzieci. Kawa i drinki OK, ale nie spodziewajcie się listy specjałów jak z deptaka jakiegoś kurortu. Dwa ciasta do wyboru plus lody-gotowce. Atutem jest minimalistyczny, lecz wysmakowany wystrój i rozległy taras.  Sąsiaduje on zresztą bezpośrednio z  placem zabaw.  Dla nas rodzicieli to  niesamowite udogodnienie. Można  beztrosko wcinać bezę i popijać małą czarną, gdy mała doskonali sztukę walki o wiaderko w piaskownicy.

 

Za regą-domki

 

   W ośrodku poczujemy się trochę jak w sklepie IKEA. Wszystko jest tu z rodowodem szwedzkim. Gustownie, minimalistycznie, trochę surowo. Dominuje biel i szarości przełamana drewnem. Prócz mebli kuchnie są kompletnie wyposażone w sprzęt, a jakże, Ikei. Cieszy, bo nie ma tu przypadkowych sztućców, zbieraniny talerzy i garnków. Wszystko skompletowane, w doskonałym stanie. Z niezbędników lodówka, czajnik, płyta. Niestety nie ma mikrofalówki. Szczerze powiem, kuchnia nie na wiele nam się przydała. Jest obowiązek wykupienia wyżywienia, więc to było raczej zaplecze do parzenia kawy.

 

Za regą-piąte

 

Za regą-siodme

 

   Na początku byliśmy w apartamencie na poddaszu. Sypialnia, kuchnia plus salon. Całość 70 m². Cena jak za dwójkę. Dlaczego? To jedyne mieszkania bez balkonu lub tarasu. Przestrzeń naprawdę fajna, jeśli mamy dzieciątko. Jednego dnia cały czas padało, więc córcia  mogła przemierzać korytarz i salon na biegowym rowerku lub hulajnodze. Nie chcę sobie wyobrażać, gdyby całe 10 dni padało, a my musielibyśmy ją zabawiać w jakiejś klitce. Sami dorośli nie ma problemu, bo zawsze wyjdą i w każdą pogodę.

 

Za regą-osme

 

Za regą-lazienka

 

   Dobraliśmy kilka dni, bo żal fajnego słońca.  Trzeba było opuścić gniazdo na górze i zejść na parter do „dwójki” z tarasem. Była całkiem obszerna mimo jednego pokoju  i moim zdaniem, jeśli ktoś ma dziecko w wieku jeszcze nie szkolnym, spokojnie może tę tańszą opcję wybrać. Złączyliśmy łóżka i spaliśmy w trójkę. Nie było jakiegoś dyskomfortu, a w domu chrapiemy na materacu 200 na 220. W sypialni była duża szafa i komoda, wyjście na taras. Na tarasie stolik i krzesła. Tak, zgadliście, z Ikei. Kuchnia na tyle duża, że zmieścił się jeszcze stół z krzesłami.

 

Za regą-czwarte

 

Za regą-drugie

 

   Natomiast poddasze prezentowało się tak, jak poniżej. Kuchnia była w przedpokoju, na niemal całej jego długości. Sypialnia na zdjęciu to połowa pomieszczenia. W kadrze zmieściły mi się tylko dwa łóżka.

 

Za regą-dziewiąte

 

   SPA ma przyzwoitą ofertę, jak na kameralny ośrodek. W ofercie nie tylko masaże kosmetyczne, ale i lecznicze. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, całkiem spory wybór. Moją uwagę zwróciły kojące zabiegi na ciało i twarz po przedawkowaniu słońca. Wieczorem po korytarzach rozchodziły się wonie aromatycznych orientalnych olejków, co oznaczało że SPA ożywa wieczorową porą, gdy wczasowicze wracają z plażowania albo pobliskich wycieczek.

 

Za regą-korytarz

 

podsumowanie

 wady:

- przeciętne obiady (dwa drugie dania do wyboru, jedna zupa, smak raczej typowo stołówkowy)

- tzw. ukryte koszty, cena za parking 20 zł dziennie

- ponad 10 minut do morza ( ale na pociechę: trasa przez las urokliwa)

- bardzo ograniczona oferta kawiarni

 

zalety:

- piękne położenie

- mało ludzi, prawie dzika plaża

- korty tenisowe wraz z możliwością brania indywidualnych lekcji (dla dzieci również tenisowe zajęcia grupowe)

- zielony teren rozległy i ogrodzony

- brak w pobliżu straganów, bud z kebabami  i innego badziewia

- nieziemskie śniadania (szwedzki stół, wędliny własnego wyrobu i inne specjały)

- czysto, schludnie i gustownie

- porządna oferta SPA (choć to dla mnie akurat najmniej ważne, bo wolę zasolony Bałtyk w tej roli)

- animacje dla dzieci w wyznaczone dni

 

 

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

9 Comments

  • Marti 30 lipca 2014 at 00:11

    Świetna miejscówka i fajne miejsce! Jestem jednak mocno zaskoczona ceną. Sądziłam, że będzie duuużo taniej. Nie wiem, może nie jestem na bieżąco i takie ceny po prostu są, ale my za mniej (ja + mąż) mieliśmy nocleg w 4 gwiadkowym hotelu w ścisłym centrum Londynu 2 lata temu :)

    Odpowiedz

  • magfashion.pl 30 lipca 2014 at 22:56

    Właśnie czegoś szukam. Przydatny post, a zdjęcia świetne <3

    Odpowiedz

  • Ewa 31 lipca 2014 at 14:23

    Miejsce wydaje się idealne dla osób, które poszukują spokoju i odpoczynku od zatłoczonych plaż. A dzięki zdjęciom obraz staje się pełniejszy. Fajny artykuł. Może kiedyś obierze się kurs w tamte okolice, warto zapamiętać..

    Odpowiedz

  • maria mann 31 lipca 2014 at 14:53

    Byłam tam 2 tygodnie na wczasach jak w 1979 roku jak pracowałam Wojskowej Centrali Handlowej w Katowicach. W tych czasach mieścił się tam ośrodek wczasowy dla pracowników wojska jak na owe czasy już w tym czasie było tam wspaniale !Obok Mrzeżyna jest Rogowo gdzie stacjonowały wojska radzieckie i wstęp był wzbroniony.Jedynie można było przez Rogowo przejechać autobusem do Kołobrzegu.Autobus w strefie radzieckiej w ogóle się nie zatrzymywał.Niedaleko Mrzeżyna położony jest Trzebiatów małe miasteczko oddalone parę kilometrów od morza. Do Mrzeżyna przeważnie zjeżdżały rodziny z małymi dziecimi gdyż gdyż już w tym czasie były tam doskonałe warunki dla rodzin .Piękną alejką szło się na plażę która była czysta i nie zatłoczona.O ład spokój i porządek dbali żołnierze.Przepyszne jedzenie i opieka medyczna( lekarz wojskowy dyżurował w każdy dzień) W samym centrum Mrzeżyna piękny stary kościółek.Bardzo miło wspominam tam pobyt i chciałabym tam kiedyś się wybrać na wypoczynek bo miłe wspomnienia ten kurort odcisnął w mej duszy!

    Odpowiedz

  • Dobre Geny 31 lipca 2014 at 16:49

    Całkiem fajne miejsce, „do zapamiętania”. :)

    Odpowiedz

  • Daria 2 sierpnia 2014 at 18:09

    Bardzo fajne miejsce tylko nie lubię jedzenia wykupionego na miejscu. Zawsze to jakieś uwiązanie do wracania na jakąś godzinę itd. Chociaż może z dziećmi to zaleta?

    Odpowiedz

    • sezonada 2 sierpnia 2014 at 19:48

      Przyznaję, trochę jest to dokuczliwe, ale przy dzieciach wręcz konieczne. Działa instynkt stadny i jedzą, a tak bym cały czas była uwiązana w kuchni: – Nie jestem głodna. Za 10 minut: -Mama, jeść. I tak w kółko.
      Szczęśliwie obiad był w porze kolacyjnej, dwie godziny do wyboru. Ale z rozrzewnieniem wspominam czasy narzeczeńskie, gdy coś takiego jak grafik dnia w ogóle nie istniało.

      Odpowiedz

Leave a Comment


6 + cztery =

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development