SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Dziecię

Dzwoneczek i tajemnica piratów- recenzja

 

Dzwoneczka w „Dzwoneczku” mało

   Wielki dzień. Trzyletnia Ala pierwszy raz w kinie. Wierzcie lub nie, byliśmy wzruszeni. Te chwile były tak niesamowite, że muszą pozostać tylko nasze. Myślałam, że będzie się jej podobać i tyle. Liczyłam się z tym, że spędzimy tam góra pół godziny, bo dłużej nie wytrzyma choćby ze względu na łomot dźwiękowy. Nic z tych rzeczy. Dotrwała urzeczona do końca. Ale magia kina dala o sobie znać wcześniej. Zaraz po wejściu była prawdziwą Alicją w krainie czarów. W oczach gorączka, na ustach zachwyt. Kręgielnia, popcorn, flipery, światła i mrok. No czary. A największe chyba na etapie kolejki do kasy biletowej. W jednym miejscu dziewczynki, dziewczynki i jeszcze raz dziewczątka, ogrom dziewczątek. Mamy bardzo towarzyskie dziecko, a takiego dostępu do potencjalnych koleżanek nie mogliśmy jej zapewnić na żadnym placu zabaw.

 

Do rzeczy. Oto szósta część o przygodach rezolutnej wróżki z Przystani Elfów. Tak zwane kino kobiece. Siedmioletni Putuś na propozycję wspólnego oglądania „Dzwoneczka” zawsze skrzywi się z niesmakiem. Bardziej niż po szpinaku. I fakt. W kinie zero chłopców. Nie liczę tych podstarzałych, czytaj: mój mąż, jakiś dziadek do towarzystwa wnuczce, jeszcze jakiś inny rodziciel.

   A tym razem „Dzwoneczek” zaskakiwał, choć może nie do końca na plus. Miałam wrażenie, że twórcy pomylili grupy docelowe. Pościgi, fechtunek, konszachty, podchody to 80% filmu. Akcja galopowała. Mało dialogów i mało scen, przy których małe rączki klasną: śliczne! Chodzi o te wszystkie kwiatuszki, tęcze, blaski, dmuchawce i ptaszyny do których przyzwyczaił nas stary „Dzwoneczek”. Przy których my starzy doznawaliśmy relaksu w stanie alfa, karmiąc Alę mimochodem (wiem, niepedagogicznie, że na bajce, ale za to megaskuteczne).

   Ten „Dzwoneczek” to bajka, mogąca spokojnie zaspokoić chłopięce gusta. Wiem, że twórcy zupełnie inaczej konstruują postacie i fabułę bajek w zależności od płci. Tutaj chyba chcieli zrobić hybrydę. Niech w końcu Jaś i Małgosia nie walczą o pilota- przemknęło im przez głowę.

   Dla mnie to najmniej udana część „Dzwoneczka”. Jednak ciągle należę do fanek i będę twierdzić, że jaki by nie był, to i tak pokona klasą wszystkie inne animacje.

   Wróżka cynka w tej części jest bardziej tłem dla poczynań innej wróżki co zeszła na złą drogę. Dzwoneczek pokazuje co to praca zespołowa w iście amerykańskim stylu. Żadna z przyjaciółek nie wysuwa się tutaj jako bohaterka pierwszego planu. Wróżkozespół działa sprawnie jak korporacja. Na końcu jest nagroda. Krzepiące przesłanie, że warto być sobą, a każde zło można naprawić i zacząć wszystko od nowa (nawet jak kobieta ma kryminalną przeszłość pirata). Fanki „Dzwoneczka”

   A tak zupełnie serio. „Dzwoneczek” odpowiada świetnie dzisiejszym zapotrzebowaniom. Nie jest księżniczką czekającą na księcia, co to jej ślubem załatwia fajne życie. Nie jest jak w większości baśni dziewczynką ozdobnikiem (dotychczasowy wyjątek to Gerda z baśni Andersena). Żadna tam papierowa postać złożona z samych zalet. Wybuchowa. Ale pracuje nad swoją wadą, potrafi przyznać się do błędu. Pomysłowa, co przysparza jej splendoru ale i pakuje ją w niezłe tarapaty. Nawet je talent nie mieści się w stereotypowym postrzeganiu słodyczy niewieściej. Buźka w ciup, filuterne skrzydełka a w ręce młotek. Jest wróżką cynką, czyli majsterkowiczem. To taki disneyowski feminizm, jak dawne „kobiety na traktory”!

   Kocham „Dzwoneczka” całym swym pedagogicznym sercem. Bo uczy moją córcię odwagi, odpowiedzialności za bliskich i podnoszenia się z kolan po potknięciach. Nie zmieni tej miłości nawet mniej udana część.

Dla przyszłych oglądaczy:

1)”Dzwoneczek”

2)”Dzwoneczek i zaginiony skarb”

3)”Dzwoneczek i uczynne wróżki”

4)”Wielkie zawody w Przystani Elfów”

5)”Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł”

6)”Dzwoneczek i tajemnica piratów”

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

4 Comments

  • Dobre Geny 3 września 2014 at 15:01

    Fajnie napisane :) może się wybiorę z moją 4letnią siostrzenicą :) lubi chodzić do teatrzyku, a w kinie jeszcze nie była.

    Odpowiedz

  • sezonada 3 września 2014 at 15:08

    Oj, a my jeszcze nie byłyśmy w teatrzyku. Trzeba będzie nadrobić tę zaległość.

    Odpowiedz

    • Dobre Geny 9 września 2014 at 20:53

      Koniecznie :) ciekawe jaką Mała będzie miała minkę :) my mamy karnet do Teatru Małego Widza, zawsze po spektaklu są organizowane zabawy dla uczestników i razem z aktorami dzieci się bawią :) super jest na to popatrzeć z boku. Oczywiście można też się przyłączyć. Mam nadzieję, że znajdziesz coś podobnego w swoim mieście. Szczerze polecam :)

      Odpowiedz

  • Natala 4 września 2014 at 06:59

    Moja chrzesnica uwielbia Dzwoneczka. Ja tez widziałam jedna część, która o dziwo wciagnela mojego syna. A propos teatru-wyobraz sobie ze do dziś pamiętam jak jako mala, kilkuletnia dziewczynka bylam z rodzicami na spektaklu Zlota kaczka wg legendy i bylam zachwycona!!! ,

    Odpowiedz

Leave a Comment


8 + = dwanaście

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development