SEZONADA

To miejsce jest dla Ciebie, jeśli tak jak ja, lubisz karuzele tematów. Niech nam się tutaj przyjemnie zakręci w głowie :-)

Bywanie

Bałtyk dzieli naród

 

 

Bałtyk dzieli Polaków nie gorzej niż „gender”. Albo jesteś  fanem albo anty.

 

 

  Ja należę do tej ostatniej grupy. Nie było mnie na wybrzeżu siedem lat. Nie tęskniłam. Ani do wysokiej dzikiej fali, ani do mniejszego zasolenia, ani do jantaru czy szerokiego pasa plaży. Choć Bałtyk mógłby mieć swój urok, surowy wizerunek dla ludzi łaknących przygód i natury, to  udaje deptak z Lazurowego Wybrzeża. Czymś czym nie jest, a nawet nigdy nie będzie. Oto efekty:

 

1)   promenada z aleją gwiazd (pożal się Boże deptak, pożal się Boże gwiazdy)- Międzyzdroje

2)   pensjonat stylizowany na pałac cesarza Chin, dla tych co kochają Las Vegas (nie Chiny Ludowe)- Władysławowo

3)   małe  disco z wielką nazwą: „Casablanca”, „American Dream”, „Manhattan”, „Palm Beach”.

 

  Jeśli Podhale doczekało się jakiejś spójnej architektury – to co, że powołanej sztucznie przez Witkiewicza?, to Pomorze dalej się miota od śródziemnomorskiej willi po komunistyczny sześcian. Jakoś nikt nie wpadnie na pomysł, aby budować zgodnie z tradycją. Tą materialną, którą zbombardowały łobuzy od historii. Widzę tu biało-brązowe kamieniczki z tzw. murem pruskim. Albo bungalowy dla rodzin stylizowane na domki rybackie z malwą za płotem. Tymczasem, jeśli chcemy poczuć sielskie klimaty, otrzymamy prowansalskie dekoracje.  Łącznie z przecierką na meblach i lawendą w donicach. Albo wnętrza zagospodarowane wszystkim co się da, a co dobrze udaje angielską wieś. (Wszystkie  dostępne  na giełdach kwiatowych).

 

  Nie mam pretensji, że kołobrzeska starówka jest starówką tylko z nazwy. W czasie wojny przeszła tyle, że nie sposób zmartwychwstać. Mogę przecież sycić oczy kameralnym Fromborkiem, który jest istną wisienką wisienek na torcie. Przechadzać się po największej konkurencji Krakowa, czyli Gdańsku. Poczuć mocno portowy klimat w jakiejś tak po swojemu optymistycznej Gdyni. Zachwyci mnie Sopot, który ma swój rozpoznawalny styl z willami, gdzie drewno kłóci się z murem o pierwszeństwo. Potem jest jeszcze Hel. A potem dłuuuuuuuuuuugie nic. Długości mola.

  Jedyna miejscowość, która mnie jeszcze zachwyciła to maleńki Łukęcin. Położony w sosnowym lesie. Tak mały, że nie opłacało się straganiarzom tu rozkładać  badziewa, a innym sklecać budki z piwem, gofrem, hamburgerem i decybelami disco rytmów. Nie opłacało się  przyjeżdżać, nazwijmy to elegancko,  muzeom narzędzi tortur ani , nazwijmy to znowu elegancko, minizoo z insektami.

  O dziwo, nie mam też pretensji do pogody. Choć wolałabym, żeby niebo nie płakało. Może być wietrznie i chmurnie. Granatowe mroczne fronty idealnie podkreślają urodę Bałtyku. Żal mi będzie tylko taplania się, bo nie wchodzę do wody poniżej 17°C. (To moja granica).  Nie przeżyję natomiast kiczu. Choć w rozsądnej dawce potrafi mi wyostrzyć humor, w maleńkiej wzbudzić sympatię, to w dużej bałtyckiej zabija. Dam znać w lipcu, czy żyję.  Z zaświatów, jeśli trzeba.

Baltyk dzieli-plazowanie1

PS. To po co  tam jedziesz?- zapytajcie

 

 

 

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blogger.com
  • co-robie
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • Mój biznes
  • Poleć
  • Sfora
  • Tumblr
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik

Recommended

3 Comments

  • Daria 8 lipca 2014 at 09:40

    Bałtyk jaki jest każdy widzi, a ja mimo to i tak chciałabym pojechać chociaż na weekend po 6 latach. Tylko z Krakowa taka odległość…

    Odpowiedz

  • Mrs. Lifestyle 8 lipca 2014 at 15:05

    Bałtyk lubię od zawsze, pół roku temu wróciłam z Trójmiasta, gdzie spędziłam prawie 2 lata. Fajne doświadczenie, zakochałam się w morzu jeszcze bardziej. Gdynia jest przepiękna, ma swój urok a Sopot to stolica lansu ;) Trójmiasto nie ma nic wspólnego z urokliwymi mniejszymi miejscowościami nadmorskimi. Lubię ten nasz klimat, polecam odwiedzić tuż przed sezonem, kiedy nie ma turystów i pospacerować po deptakach, wtedy można się wyciszyć i odpocząć :)

    Odpowiedz

  • Isabel 22 lipca 2014 at 13:10

    Nieważne gdzie – ważne z kim i od razu pobyt inaczej mija ;)
    Osobiście bardzo lubię Bałtyk, ale i górami ze zgraną paczką nie pogardzę. To samo tyczy się zwykłego zalewu, wyprawy rowerowej ;)
    Nastawienie to podstawa ;)

    Odpowiedz

Leave a Comment


cztery + 2 =

Web Design MymensinghPremium WordPress ThemesWeb Development